Zgniłe owoce – polemika ze starostą Radosławem Roszkowskim

Starosta Powiatu Prudnickiego Radosław Roszkowski w ostatnim numerze Tygodnika Prudnickiego odniósł się do tez, które postawiliśmy podczas konferencji odnośnie „Raportu Aktywności Radnych Rady Powiatu 2015”. Postanowiliśmy odpowiedzieć na stawiane nam zarzuty poniżej tekst Radosława Roszkowskiego i nasza odpowiedź.

Zgniłe owoce

Postanowiliśmy odnieść się do tekstu Starosty Radosława Roszkowskiego, który w kilku miejscach skrytykował nasz Raport i wziął w obronę radnych rady powiatu. Niestety, o ile część jest pracowita, to reszta aktywnością już nie grzeszy.

Z tekstu „Po owocach ich poznacie” wyraźnie wyłania się obraz zatroskanych o dobro powiatu radnych, którzy swoimi osiągnięciami nie chcą się publicznie chwalić. Teraz może nie chcą, ale za trzy lata przyjdzie taki moment, kiedy jak z rękawa będą wymieniać każdą swoją aktywność i inicjatywy, jakich się podjęli. Nas uznaje się za czepialskich, a my po prostu powiedzieliśmy „sprawdzam” i przyjrzeliśmy się aktywności radnych.

Metodologia przez nas przyjęta może nie jest doskonała, ale za to obiektywna. Wyliczamy statystycznie, a nie oceniamy merytorykę wypowiedzi. Jeżeli chcielibyśmy zrobić to drugie, gwarantuję, że wtedy dopiero rozpętalibyśmy burzę, a w większości przypadku ocena radnych byłaby podobna.

Wymienił Pan kilka nazwisk, które ciężko jest obronić. Pan Andrzej Namysło może być świetnym biznesmenem, ale poziom jego zaangażowania jest tragiczny. Radny Namysło po prostu na obradach nie bywa. Jego obecność jest na żenująco niskim poziomie. Tak samo wygląda sprawa z Panią Marzeną Kędrą, która na 13 sesji była obecna tylko na 8. Powód jest prozaiczny i wszystkim znany, ale radna Kędra komentując nasz raport stwierdziła, że w Poznaniu spotyka się z nauczycielami i rozmawia o ich problemach. Teraz zadajmy pytanie: jakie ma to przełożenie na Prudnik? Z kolei Pani Judyta Walocha ma znowu wzorową obecność, ale to nie przekłada się na konkretne działania, bo brakuje interpelacji, zapytań czy aktywności podczas obrad komisji.

Radosław Roszkowski zarzuca nam „niewielkie doświadczenie w działalności publicznej”. Jeżeli działalność publiczną rozumiemy jako siedzenie na „stołku”, to owszem takiego doświadczenia nam brakuje. Jednak my uważamy, że działalnością publiczną trzeba nazywać wszelkie działania na rzecz lokalnej społeczności, a w takim przypadku doświadczenia nam nie brakuje.

Wspomina Pan także radnego, który ma czas by uczestniczyć w obradach komisji i do tego zadaje sporo pytań. Tak jest rola radnego, musi on być obecny na większości posiedzeń, czy to sesji, czy komisji. Jeżeli nie jest w stanie tego dokonać, albo jest to wysiłek dla niego zbyt duży, to wyjście jest proste – rezygnacja z mandatu. Radny ma prawo wiedzieć, co się dzieje w samym starostwie, jak i podległych mu instytucjach. Nie można mu tego zabraniać. Może taki dociekliwy radny miałby ułatwione zadanie, gdyby większa część z dokumentów została podana do wiadomości publicznej, np. wszelkie umowy zawierane pomiędzy starostwem, a podmiotami zewnętrznymi. Proszę się nad tym zastanowić, może wtedy „złośliwi” radni nie będą „gnębić” urzędników.

Warto wyjaśnić pewną sprawę: startowanie w wyborach jest dobrowolne, a każdy, kto ubiegał się o mandat musiał wiedzieć, że wiążę się to z obowiązkami wynikającym ze sprawowania funkcji publicznej, obowiązkami względem swoich wyborców i mieszkańców powiatu. Oczywiście zdarzają się przypadki losowe, takie jak wypadek Pana radnego Kosza, którego przeprosiliśmy podczas konferencji czy przypadek Pani Agnieszki Stanisz, która opuściła dwa miesiące pracy radny a ze względu na ciążę.

W tekście pojawia się też fragment, w którym Radosław Roszkowski opisuje różnice w pracy „normalnego” radnego, a przewodniczącego komisji. Pełna zgoda, taki przewodniczący komisji ma o wiele więcej obowiązków, ale przypominam: radni za udział w zespołach komisyjnych dostają dodatkowe pieniądze. Tak samo, gdy zostają przewodniczącymi czy członkami zarządu. Na warunki prudnickie są to pieniądze niemałe. Większość mieszkańców naszego miasta musi na taką pensję pracować 50 godzin tygodniowo. Nikt nie jest tutaj pokrzywdzony. Szczególnie, że zgłoszenie się do pełnienia funkcji przewodniczących jest dobrowolne.

„Członkowie zarządu Są inicjatorem niemal WSZYSTKICH uchwał podejmowanych przez Radę. Czy Prudniczanie wzięli pod uwagę tą aktywność w swoich STATYSTYKACH?” – taki fragment znalazł się w pańskim tekście. Oczywiście, nie mogliśmy takich informacji uwzględnić z prostej przyczyny. W przypadku projektów uchwał wzięliśmy pod uwagę oficjalne dane udostępnione nam przez Starostwo Powiatowe. Jeżeli w przypadku projektów uchwał coś nie znalazło się w „Raporcie”, wynika to z niekompletnej informacji, jaką uzyskaliśmy od urzędników. Jeżeli tak bardzo martwi się Pan o to, że członkowie zarządu nie są odpowiednio docenieni, to proszę w Biuletynie Informacji Publicznej zrobić specjalną zakładkę, gdzie znajdą się skrótowe informacje odnośnie pracy każdego członka zarządu, bo niestety w protokołach z obrad zarządu powtarzają się stale słowa: „głosowanie” i „jednogłośnie”.

Jeżeli radni wykonują ogrom pracy poza sesjami, to niech się tym pochwalą, bo każda praca na rzecz lokalnej społeczności zasługuje na pochwałę. Wynikami swojej pracy mogą podzielić się na sesji, swojej stronie internetowej lub profilu publicznym w mediach społecznościowych, albo niech zainteresują swoją pracą lokalne media. W jaki inny sposób my – wyborcy mamy się dowiedzieć o ich działalności?

Jest Pan już którąś z kolei osobą, która zalecam na pochylenie się nad radnymi poprzedniej kadencji. Uwaga dziwna, szczególnie, że etap 2010-2014 został już definitywnie zamknięty, a oceny wystawili wyborcy.

Odnosząc się do tytułu pańskiej polemiki „Po owocach ich poznacie…”. Radni dali się już poznać po owocach. Widzimy to zarówno po bublu, jakim jest remont mostu na nyskiej, remoncie drogi w Józefowie (gmina Biała), jak i ciągnącej się epopei związanej z Prudnickim Centrum Medycznym.

Zamiast na siłę bronić swoich radnych, mógł Pan pochylić się na problemem, który sygnalizowaliśmy podczas konferencji, a mianowicie słabego kontaktu z radnymi. Deklarujemy swoją pomoc i jeżeli radni wyrażą zgodę, możemy przeprowadzić szkolenia korzystania z mediów społecznościowych w celu kontaktu z mieszkańcami powiatu.

Jarosław Szóstka,

prezes stowarzyszenia Prudniczanie

Szanowny Panie Starosto,

po przeczytaniu Pana polemiki, zadałem sobie krótkie pytanie.  Skoro jest tak dobrze, to czemu jest tak źle. Skoro radni są tacy aktywni, to z skąd ciągłe problemy powiatu.  Skąd wysokie bezrobocie,  depopulacja powiatu?

Dlaczego radni, skoro są tacy aktywni nie bronią się sami? Czyżby znowu nie mieli nic do powiedzenia? Czy może tak jak w radzie, czekają aż  inni zrobią coś za nich. To, że dyskutujemy z Panem, jest bardzo wymowne.

Naszym zdaniem,  jednym z czynników  słabych wyników powiatu jest słaba jakość rządów i nikła aktywność radnych. Dla mnie Rada Powiatu jest jak rada nadzorcza, z tymże monitoruje działania samorządu i urzędu. W prywatnych spółkach rada nadzorcza dba o interesy Spólników. Wykazuje się dużą aktywnością i odpowiedzialnością za podejmowane decyzje. W powiecie rada powinna dbać o interes mieszkańców. Szczerze wątpię, by w spółkach prywatnych rada nadzorcza wykazywała się takim lenistwem i była też tak liczna.

Dodajmy do tego też kolejną rzecz, by zostać członkiem rady nadzorczej, trzeba zdać trudny państwowy egzamin, która uprawnia do zasiadania w jej ramach. By zaś uchwalać 50 milionowy budżet powiatu, też przydałoby  się wykazać odpowiednią wiedzą. Dlatego, jeżeli Pan starosta tak zachwala swoich radnych i zaręcza o ich wysokiej jakości merytorycznej pracy, to my mówimy kolejne sprawdzam. Z dużą chęcią przygotujemy odpowiedni test, na tematy związane z prawem, samorządem czy filozofią ekonomii. Wszak merytorycznie przygotowani radni, powinni bez problemów poradzić sobie z podstawowymi zagadnieniami.

W tym celu możemy zaprosić do współpracy  środowiska akademickie, celem przygotowania i opracowania pytań. Liczymy, iż wesprze Pan naszą inicjatywę i tym samym po teście przedstawimy mieszkańcom wspólny raport, tylko tym razem poszerzony już o przygotowanie merytoryczne radnych.

 

Z poważaniem Paweł Licznar

Wiceprezes stowarzyszenia Prudniczanie

 

Tekst Radosława Roszkowskiego:

Po Owocach Ich poznacie…

Z ogromną ciekawością oczekiwałem na zapowiedziany niedawno przez Stowarzyszenie „Prudniczanie” Raport Aktywności Rady Powiatu.  Cieszę się, że młodzi mieszkańcy Ziemi Prudnickiej podjęli się niemałego trudu przygotowania takiego zestawienia. Raport ten jednak tylko pozornie wydaje się obiektywny, o co trudno mieć do młodzieży pretensje, pokazuje jednak jej niewielkie doświadczenie w działalności publicznej. Niesie w sobie, bowiem szereg statystycznych pułapek. Zastanówmy się, bowiem nad hipotetycznym przypadkiem radnego z objawami ADHD, który na każdej sesji zadaje kilkanaście-kilkadziesiąt nieraz zupełnie abstrakcyjnych, oderwanych od rzeczywiści pytań. Wykonuje przy tym zajęcie (bądź np. jest rencistą) pozwalające mu bez problemu uczestniczyć we wszystkich sesjach, komisjach i np. zespołach kontrolnych komisji rewizyjnej. Ma prawo zadawać jakiekolwiek pytania, bo przecież jest RADNYM! Taki ktoś nie dość, że nic, bądź niewiele wnosi do działalności Powiatu/Gminy, to jeszcze paraliżuje lub mocno utrudnia pracę całego sztabu urzędników, zmuszonych do przygotowania na czas merytorycznych odpowiedzi na „zasadne” pytania. Dla takiego radnego zapewne w raporcie Prudniczan zabrakłoby pozytywnej skali oceny. A teraz zastanówmy się, czy na pewno jest to tylko hipotetyczny przypadek? Radni poprzednich 4 kadencji doskonale znają odpowiedź.

Jak ocenić obiektywnie pracę Przewodniczącego Rady, którego podstawowym zadaniem jest sprawne kierowanie jej pracami, współdziałanie z Zarządem, Sekretarzem i Biurem Rady w przygotowaniu obrad kolejnych sesji, co wymaga bardzo częstych wizyt, w naszym przypadku w Starostwie. Przewodniczący sprawy zgłaszane przez swoich wyborców załatwia w czasie częstych dyskusji z Zarządem, a nie „pod publikę” na Sesji. Jak wyglądałby taki rozpolitykowany Przewodniczący. Czy ktoś wyobraża sobie np. Marszałka Sejmu wdającego się w każdą pyskówkę w Parlamencie, czy zadającego Rządowi dziesiątki pytań?

Podobnie Członkowie Zarządu Powiatu, spotykają się min. raz w tygodniu, co nie ułatwia im pracy zawodowej. Dodatkowo bywają np. członkami różnorodnych zespołów czy komisji. Podejmują dziesiątki uchwał i nieraz ogromne ryzyko z nimi związane. Są inicjatorem niemal WSZYSTKICH uchwał podejmowanych przez Radę. Czy Prudniczanie wzięli pod uwagę tą aktywność w swoich STATYSTYKACH?

Zdecydowana większość Radnych Rady Powiatu zgłasza między sesjami różnorodne propozycje działań i rozwiązań. Nie czują widocznie potrzeby i presji, by działalność swoją upubliczniać medialnie. Zarząd Powiatu stara się część tych propozycji uwzględniać w przygotowywanych przez siebie uchwałach i decyzjach. Takie rozwiązania, dotyczące np. powiatowej oświaty wielokrotnie zgłaszała Wiceprzewodnicząca Rady Marzena Kędra. Aktywna jest w tej dziedzinie Radna Judyta Walocha.  Problemy powiatowego szpitala wnosi do dyskusji Przewodnicząca Komisji Agnieszka Stanisz, trafiają potem do Rady Nadzorczej PCM. Sprawami młodzieży, sportu, finansów powiatu żyje szef Komisji Budżetu Joachim Kosz, który przez wiele miesięcy wyłączony był z pracy w Radzie w wyniku ciężkiego wypadku, ale nawet wówczas zatroskany losami Powiatu niejednokrotnie telefonicznie kontaktował się ze starostą. Aktywnym działaczem lokalnej społeczności jest Radny Tadeusz Wrona dbający o powiatowe drogi i mosty, współorganizator kolejowych pikników w Racławicach Śl. Ogromną troskę o dobro mieszkańców Ziemi Prudnickiej wykazuje nestor powiatowych radnych Antoni Sokołowski. Problemy do rozwiązania poza oficjalnymi obradami zgłaszają Radni Malec i Salomon. Nawet Radny Namysło, mimo że jako biznesmen nie dysponuje nadmiarem czasu zabiega o sprawy lokalnej społeczności np. Zwiastowic. Ogrom pracy wykonuje Radny Ryszard Kwiatkowski, jednak akurat on został przez Prudniczan doceniony.  Także Radnemu Pikule trudno odmówić troski o najważniejsze dla Powiatu sprawy.

Moim zdaniem decydowana większość Radnych Rady Powiatu Prudnickiego podejmuje uchwały zgodnie z sumieniem i interesem jego mieszkańców. A to najważniejsza rola każdego radnego.

Odnosząc się do braku doświadczenia młodych „Prudniczan” jestem jednak zmuszony wytknąć im kilka niekonsekwencji i uchybień. Najważniejsze z nich to próba zwołania w Starostwie (na Sali Obrad Rady Powiatu) konferencji prasowej, na której zaprezentowany miał być w/w „Raport” bez uzgodnienia tego z osobami decyzyjnymi ze Starostwa. Na konferencję tą „zaocznie” zaproszeni zostali lokalni dziennikarze! Ponadto, gdyby „Prudniczanie” pochylili się w podobnym „Raporcie” nad pracą Rady Powiatu poprzedniej kadencji 2010-2014, tą wątpię czy na eksponowane funkcje samorządowe w kolejnej kadencji rekomendowaliby osoby niegrzeszące nadmiarem zgłaszanych propozycji rozwojowych.

 

                                                                                                              Radosław Roszkowski

                                                                                                                 starosta prudnicki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *